środa, 25 września 2013
W drodze po spokój
To były dobre dni. Z dala od zgiełku miast, słuchając jedynie ciszy gór. Takie miejsca na nowo uczą pokory. To tu człowiek wreszcie dociera do siebie. To tu od początku rodzą się uczucia i umacniają się więzi. I tylko pogoda nie dopisała...
sobota, 14 września 2013
Bu.
czwartek, 12 września 2013
Podejście drugie
Idzie jesień i przyjdzie mi zwariować jeśli nie zacznę ujarzamiać myśli. A gonią jak szalone więc wymaga to ode mnie nie lada wysiłku. Zatem postanowione, zaczynam regularnie prowadzić bloga, a co! Nie dlatego, że mam jakąś szczególną potrzebę ekshibicionizmu, ale po prostu by ogarnąć ten mój, często niepoukładany, świat. I tak, po ponad roku (o zgrozo!) od pierwszego posta publikuję obecny. A o czym blog? Tego jeszcze sama nie wiem, ale plan jest taki aby to miejsce było jak notatnik, który pozwoli spamiętać wszystko to co wokół mnie. A jeśli w tych treściach znajdziecie kawałek siebie, to zapraszam serdecznie i z góry dziękuję za odwiedziny. No to start!
środa, 15 sierpnia 2012
Bo prawie jesień
W powietrzu zdecydowanie czuć już
jesień. Inny kolor światła i dni coraz krótsze. Pies je za dwoje,
a w mieszkaniu coraz więcej owadów. Muchy i biedronki szukają
schronienia by przezimować. Jeszcze chwila, a wieczory będą
pachniały pieczonymi jabłkami i szarlotką. Jesienną chandrę, jak
co roku, zacznę przepędząć kubkiem rooibosa, dobrą książką i
ciastem. Lubię ten czas, bo w domach wyjątkowo przytulnie.
Rustykalna tarta z jabłkami
(przepis w całości wyjęty z wyżej wymienionej strony)
Składniki na ciasto:
1 i 1/4 szklanki mąki pszennej
2 łyżki cukru
szczypta soli
3 łyżki lodowatej wody
pół kostki zimnego masła (125 g), pokrojonego w kawałki
Składniki na nadzienie:
4 duże jabłka, obrane, przekrojone na połówki, każda z połówek na 6 plasterków
6 łyżek cukru
1/3 łyżeczki mielonego cynamonu
1 łyżka mąki pszennej
2 łyżki rozpuszczonego masła (o którym kompletnie zapomniałam, mimo to ciasto się udało)
Ponadto:
1 roztrzepane jajko do posmarowania
4 łyżki dżemu morelowego [pominęłam]
Mąkę
wymieszać z cukrem i solą, dodać masło, 3 łyżki wody, połączyć. Ciasto
uformować w kulę, zawinąć w folię i schładzać w lodówce przez godzinę
czasu.
Przygotować
nadzienie. 4 łyżki cukru wymieszać z cynamonem, posypać jabłka,
wymieszać. Pozostałe 2 łyżki cukru wymieszać z mąką w małej miseczce.
Schłodzone ciasto rozwałkować na kształt krążka o średnicy około 30 cm.
Przenieść na dużą płaską blachę. (Ja rozwałkowuję zawsze ciasto na
papierze, potem kładę odwrotnie na blaszce i usuwam papier - ciasto się
nie łamie).
Rozwałkowane
ciasto posypać mieszanką cukru i mąki, zostawiając 5 cm od brzegu na
zawinięcie ciasta do środka. Wyłożyć jabłka, układając plasterek przy
plasterku, zalać roztopionym masłem. Zawinąć 5 cm brzegi do środka. Nie
trzeba się mocno starać by było równo - w tym cały urok tarty. Zawinięte
brzegi posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać cukrem.
Piec
w temperaturze 200°C przez około 40 minut, aż jabłka będę miękkie a
ciasto złotawe. Dżem morelowy zagrzać w rondelku i posmarować nim
jeszcze ciepłe jabłka [pominęłam]. Tartę zostawić na blaszce do wystygnięcia, po
czym przenieść na duży talerz.środa, 25 lipca 2012
Dziadzio
Ze smakiem czereśni wróciło wspomnienie.
We czwartki w mieście był targ. Nie było tygodnia żeby Dziadek nie robił na nim zakupów. Jako mała dziewczynka lubiłam i ja te targowe czwartki. Siedząc na pieńku, niecierpliwie przebierając nogami (było lato, a stopy zazwyczaj miałam bose) czekałam na Dziadka. Zawsze niósł dla mnie niespodziankę. Zazwyczaj były to czereśnie. Wyszukiwał z torby w kratę te do pary, udające kolczyki. Zawieszał mi je na uszach i za rękę wracaliśmy do domu. Kiedy nie było czereśni, miał dla mnie słonecznik.
Brakuje mi dziadkowych niespodzianek. W lipcu minęły cztery lata od naszego ostatniego spotkania.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

