wtorek, 11 marca 2014

...

Promienia słońca kładły się wygodnie na rozesłanym łóżku, a ja już wtedy byłam pewna, że to będą dobre dni...

Za zamkniętymi drzwiami mieszkania zostały troski ostatnich tygodni. Codzienność zamieniliśmy na przygodę. Nad morzem rozkwitła już wiosna!

Weekend przywrócił radość, oddał stracony czas minionego miesiąca, wynagrodził chwile bez siebie. Po raz kolejny przekonałam się o tym, że natura jest najlepszym lekarzem. Tym razem kuracja była wyjątkowo przyjemna. Słońce dbało o moją cerę. Szum fal zagłuszał niechciane myśli zaś wiatr okazał się najlepszym fryzjerem.

Oby więcej takich chwil.  




wtorek, 21 stycznia 2014

Słodkie wspomnienie

Do Dziadka miałam po schodach. Bywałam tam nawet kilka razy w ciągu dnia. Choćby na chwilę. Choćby przez próg. Przywitać uśmiechem, podejrzeć jak spędza dzień wsłuchany w radiową audycję. Był jednak i czas na rozmowy. Teraz wiem, że było ich zdecydowanie za mało. Te długie, niekiedy gorzkie dialogi Dziadek osładzał biszkoptowymi ciastkami z czekoladą i galaretką. Nigdy nie przepadałam za nimi w całości. Dla mnie była jadalna tylko czekolada. Wówczas nie miałam odwagi powiedzieć o tym Dziadkowi. Teraz, niestety, jest już za późno.
22 stycznia Dzień Dziadka. Wspomnienie o czekoladzie jedzonej w Jego towarzystwie przyszło na chwilę przed jego świętem. Jutro na pewno zjem za Jego zdrowie.*
*Wspomnienie nagrodzone w Czekoladowym Konkursie na blogu Trufli

sobota, 11 stycznia 2014

Full Moon

Jeśli będzie Ci smutno, a ja będę daleko od Ciebie, to po prostu popatrz w niebo nocą. Spójrz na gwiazdy, na księżyc i wytłumacz sobie, że mimo tego, że nie ma mnie obok, to przecież widzimy to samo niebo. Te same gwiazdy do nas mrugają, ten sam księżyc się uśmiecha...

Dziś nie muszę zadzierać głowy aż tak wysoko. Mam swój księżyc na wyciągnięcie ręki! Nie wiem jeszcze gdzie docelowo znajdzie swoje miejsce, ale przecież w naszym M. nie jedna ściana z dumą przyjmie takiego gościa.

Autorem plakatu, dedykowanemu Neilowi Armstrongowi, jest niemiecki ilustrator Martin Krusche. Uwielbiam!

 


sobota, 4 stycznia 2014

Do lasu!

Ucieczka w naturę sprawia, że człowiek wreszcie zapomina o wszelkich niewygodnych sprawach. I choć w domu, gdzie przecież najbezpieczniej, potrafię równie zgrabnie poukładać mój nie zawsze uporządkowany świat, to jednak dopiero spacer po lesie potrafi rozplątać najbardziej zasupłane myśli.

Słoneczna pogoda wyprosiła nas dziś z domu, by pokazać nam Styczeń jakiego jeszcze nie znaliśmy, a przy okazji odkryto przede mną magiczne miejsce. Gdzie las pełen jest soczystych kolorów. Gdzie przyroda, na przekór obowiązującej porze roku, budzi się do życia. Gdzie Święci na szlaku dotrzymują kroku...

To była udana sobota.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Odetchnąć z ulgą


www.pinterest.com/mejflaj/wind
W pierwszych dniach byłam wyjątkowo skrupulatna. Obowiązkowe ćwiczenia wieczorne na chwilę przed zaśnięciem, a w ciągu dnia zmagania przed lustrem. Z biegiem czasu łapałam każdą okazję, by popracować z oddechem. Ćwiczenia przy biurku w pracy, w trakcie podróży metrem… Później na moment jakbym odpuściła i jakież było moje zdziwienie gdy pewnej nocy, po przebudzeniu, oddychał mój brzuch a nie klatka piersiowa! Eureka. To znak, że pracuje przepona.
Z dnia na dzień moje samopoczucie staje się znacznie lepsze. Kilka dni temu ten błogostan potwierdziła pletyzmografia. Wyniki badania są lepsze zatem to autentycznie działa!
O ogólnych zaletach oddychania przeponą pisałam tutaj. Dziś o moich doświadczeniach w tej kwestii. Zatem tak:
Nie boli mnie głowa. Po nocy wstaję wypoczęta. Znacznie rzadziej ziewam, podobno to na skutek dotlenienia (wreszcie!) organizmu.
Serducho daję radę. Co prawda wciąż wspomagam je lekami, ale to podobno kwestia czasu jak je odstawię, a praca serca się unormuje. Yupii.
Znacznie lepszy metabolizm. I tu nie wiem, czy to na skutek samego oddechu czy rewolucji żywieniowej jaką wprowadziłam w ostatnim czasie. A może sport się do tego przyczynia?
Kondycja psychiczna o niebo lepsza!
Cera i włosy też w dobrej formie.
Poprawa funkcji mózgu? Wierzę, że tak ;) Co na pewno zaobserwowałam, to że znacznie łatwiej przychodzi mi koncentracja. 
Nie pozostaje zatem nic innego jak wreszcie odetchnąć z ulgą, ufff...

piątek, 20 grudnia 2013

Przemęczenie wzięło górę

Przysypiam ostatnio. Poranki jak na złość nie budzą do życia, a dni jak nigdy ciągną się nijako. Kolejna niedoczytana książka leży na wyciągniecie ręki, a jednak za daleko. Miasto stroi się na Święta, a ja nie dostrzegam jego urody…

Koniec roku nie jest dla mnie nazbyt łaskawy. I choć rozstania zazwyczaj bywają bolesne i odsuwam je od siebie najdalej jak się da, tym razem chcę żeby było już po wszystkim. Z nadzieją czekam na 2014. Niepewnym uśmiechem rozwiewam czarne myśli. Tupnięciem nogi przeganiam strach i gonię starą siebie.  

Chcę zmian. Spokoju, lepszego samopoczucia i stabilizacji uczuciowej. Chwil bez powinności i wytrwałości w dążeniu do celu. Szczerych ludzi wokół siebie. Ciekawych widoków i nowych smaków. Miłości.

Mam nadzieję, że najbliższe dni pozwolą odzyskać równowagę, a Nowy Rok spełni moje pragnienia.